kika&ślubofobia



haha!
Czuję potrzebę złożenia oświadczenia.

Jakoże poprzedni wpis, nieapdejtowany i już sprzed miesiąca, wzbudził reakcje, których nie przewidziałam ["no i co? kiedy ten ślub?", "Głupia pizdo, czemu mnie nie zaprosiłaś?", etc], spieszę donieść, że WCALE nie wyleczyłam się z powszechnie przypisywanej mi ślubofobii.

Jednak po obejrzeniu programu Ewy Drzyzgi po bardzo męczącym dla mojego układu nerwowego weekendzie, doszłam do wniosku, że wspomniana ślubofobia może mi kiedyś przejść. I że pewnie wyjdę wtedy za jakiegoś włoskiego przystojniaka, najlepiej z południa.
Proszę wziąć pod uwagę, że jest to wyłącznie jedna z opcji.Powiedziałabym nawet, że z szarego końca listy.
****************************************
Nadmienię, że po ostatnim pobycie we Włoszech, na razie zupełnie mi nie w głowie wychodzenie za mąż za kogokolwiek i myślenie o białej sukience.
A to dlatego, że po 16 godzinach spędzonych na zmianę w samolotach pociągach samolotach pociągach, byłaby zapewne kurewsko BRUDNA!!!


holly-golightly 2007-05-18 23:11:23
skomentuj (2)